Ewangelia i komentarz na XX Niedzielę Zwykłą


Ewangelia Jezusa wiele razy rodziła podziały wśród ludzi. Zawsze są tacy, którzy nie chcą jej przyjąć, buntują się przeciwko wymaganiom Chrystusa i prześladują Jego wyznawców, aby zagłuszyć własne wyrzuty sumienia. Mimo to chrześcijanin nie może przestraszyć się tych trudności. Powinien pozostać wierny swemu Panu, nawet jeśli z tego powodu może narazić się na ostrą krytykę i sprzeciw swoich najbliższych.
Ewangelii według świętego Łukasza
Jezus powiedział do swoich uczniów: Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął! Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej».
Pokój mesjańki
Fałszywych proroków można było w Starym Testamencie rozpoznać po tym, że nie mając ku temu żadnych podstaw, wieścili swoim słuchaczom pomyślny bieg wypadków, gotowi ich zagłaskać do nieprzytomności. Prorocy Pana byli natomiast realistami, jak prorok Jeremiasz, któremu przywódcy ludu nie mogli wybaczyć, że nie przepowiada pomyślności dla kraju, lecz nieszczęścia. A co zapowiada Jezus, którego narodziny aniołowie zwiastowali jako nastanie pokoju? Jego pokój nie jest świętym spokojem, lecz jest pokojem, który trzeba zdobywać i tworzyć. Dlatego właśnie może powodować rozłam. Chrystus, Król pokoju, przedstawia siebie jako przyczynę rozłamu. Podziały – za Chrystusem czy przeciw Niemu – idą nawet przez rodziny. Słowo Chrystusa musi płonąć i ten ogień może być dla niejednego niewygodny. Może więc utopić go, jak Jeremiasza, w cysternie pełnej błota? Żyć w grzechu jest niekiedy łatwiej, ale prowadzi to do wielu ludzkich tragedii. Przejmijmy się dziś Bożą perswazją autora Listu do Hebrajczyków, by zrzucić z siebie wszelki ciężar, który nam w kroczeniu za Chrystusem przeszkadza, przede wszystkim grzech, który nas łatwo zwodzi. Popatrzmy na Chrystusa: On zamiast obiecanej radości przecierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę. Był na równi z Bogiem, ale poszedł drogą, która wymagała od niego samozaparcia i która dla każdego z nas winna być natchnieniem w walce przeciw grzechowi.

Joomla templates by Joomlashine